USUWANIE OWADÓW, MYSZY I INNYCH STWORZONEK W SPOSÓB NIE KRZYWDZĄCY ICH

 


Czasami zdarza się, że do domu zawitają nieproszeni goście w postaci różnego rodzaju owadów, myszy czy innego rodzaju stworzonek. Jeśli nie chcemy być zbyt często przez nich odwiedzanymi najlepszym sposobem jest zapobieganie takim wizytom, czyli np. latem na okna można zakładać moskitiery, odpowiednie siatki (w ostateczności mogą być wykonane nawet ze starej firanki) zamocowane np. na ramce, którą wkładamy w miejsce otwartego okna (są zakłady gdzie można zamówić np. całe drzwi balkonowe, okna mające zamiast szyb siatki itp.). Wszelkiego rodzaju szpary, otwory, szczeliny uszczelniamy (szczególnie starszego typu okna na zimę), na otwory wentylacyjne również można zamontować odpowiednie siatki - tam gdzie nie chcemy by się dostały jakieś myszy gryzonie - z drutu nierdzewnego, a tam gdzie zapobiegamy wejściu owadom mogą być drobne siatki z tworzywa sztucznego. Również na otwory kominowe można zrobić druciane kratki, otwierane jeśli chcemy mieć możliwość czyszczenia komina, by do środka nie wpadły ptaki - niektóre mogą wlatywać tam celowo szukając miejsca na gniazda, dla innych, np. młodych ptaków uczących się latać, może być to pułapka, z której nie będą się mogły wydostać. 

A co zrobić jeśli jednak ci nieproszeni goście do nas zawitają? Np. idzie sobie jakiś pająk, czy inny owad po podłodze lub ścianie - wystarczy wziąć puste pudełko po zapałkach, wysunąć jego szufladkę do ponad połowy i zakryć nim owada. Następnie delikatnie zasuwamy szufladkę i wynosimy owada na zewnątrz, otwieramy pudełko i go wypuszczamy. Zimą można go wypuścić do jakiegoś starego pomieszczenia, gdzieś gdzie jest dużo szczelin itp.
Ponieważ pudełko od zapałek jest raczej małe, to dla owadów szybciej biegających można wykorzystać jakieś większe, najlepiej plastykowe przezroczyste - dobrze się tu nadaje wieczko po opakowaniu płyt CD-R do nagrywania, takie puste opakowania (na 20 i więcej płyt) można tanio kupić - tylko tutaj dodatkowo należy przygotować sobie kawałek tektury do wsunięcia pod spód, jak nakryjemy nim owada. Nadaje się ono również do łapania owadów latających. Tą metodą można śmiało złapać muchę, ale trzeba to robić sposobem. Otóż siedząca mucha reaguje na ruch, im szybszy tym ona stara się szybciej uciec, ale praktycznie nie widzi wolno poruszających się obiektów. Wystarczy więc powoli, w ślimaczym tempie, zbliżyć wieczko na odległość kilku centymetrów i wtedy je docisnąć szybko do ściany czy innej płaszczyzny na której siedzi mucha. Wsuwamy tekturę i wypuszczamy ją na zewnątrz. Kiedyś jak malowałem drzwi balkonowe i były całkiem otwarte miałem na wieczór ok. piętnastu much i wszystkie tym sposobem udało mi się wyłapać. Tą metodą można łapać i wypuszczać też osy, są też osoby które biorą je na ręce i wynoszą na zewnątrz - osa jeśli się jej nie zgniata nie ugryzie - jednak ja wolę wieczko od CD-R :). Jeśli jest jakaś mucha nie mogąca usiedzieć to można pootwierać szeroko okno i spróbować ją wygnać na zewnątrz wypędzając ją machając jakąś większą płaszczyzną, np. blokiem do rysowania - wcale nie jest to trudne. Jednak najlepiej jest (jak wcześniej wspomniałem) zapobiegać tego typu sytuacjom montując odpowiednie siatki w oknach, na otworach wentylacyjnych. Jeśli chodzi o komary to często sprzedawane proste elektroniczne odstraszacze są bezużyteczne. Najlepiej zamykać drzwi i okna gdy komary zaczynają się pojawiać, przez siatki czasami przechodzą jeśli mają za duże otwory. Wieczkiem można je też złapać, ale jest to trudne.

Jeśli w domu buszuje jakaś mysz to można zrobić specjalną pułapkę, dzięki której złapiemy ją żywą i będziemy mogli ją wynieść na zewnątrz, najlepiej nie wypuszczając jej przy samym domu, ale gdzieś dalej gdzie rosną jakieś krzewy lub w lesie.
Wykorzystujemy tu stary mały garnek, małą doniczkę lub duży kubek nawet taki z obłamanym uchem i dodatkowo jakiś cienki patyczek. Do jednego końca przełamanego w połowie patyczka przywiązujemy nitką kawałek świeżego chleba. Odwrócony kubek opiera się jedną krawędzią o podłogę, a drugą o patyczek w miejscu jego przełamania. Jeśli mysz poruszy lekko chlebem przywiązanym do patyczka, to krawędź kubka z sunie się i kubek opadnie na podłogę zamykając żywą myszkę. Wystarczy podsunąć teraz pod kubek kawałek tekturki wynieść mysz z mieszkania. Można też od razu umieścić taką pułapkę na tekturze lub kawałku sklejki. Pułapkę najlepiej ustawić gdzieś przy ścianie na skraju podłogi, gdzie to najczęściej biegają myszy. 


Najprostsze myszołapki - pomysł z książki Adama Słodowego "Lubię majsterkować"

Bardziej zmechanizowaną, lecz dość niezawodną w działaniu pułapkę można wykonać według poniższego rysunku. Skrzynkę drewnianą lub jakieś naczynie jest podparte na krawędzi patykiem 2 opartym na zaostrzonym patyku 3. Listewka z nacięciami 4 ustala wychylenie patyka 2. Listewka 4 ma na końcu przywiązany kawałek świeżego chleba i jest wysunięta pod pojemnik 1. Przy najlżejszym poruszeniu listewki 4 ześlizgnie się któryś patyk w jednym z pięciu punktów patykowej podstawki i mysz mamy złapaną, oczywiście taką pułapkę najlepiej ustawić od razu na jakiejś płycie. Można również zrobić coś bardziej "zaawansowanego technicznie", np. metalowe pudełko z szybką, żeby było widać, co tam się złapało, zamykane jakimś innym mechanizmem bądź np. na jakiś czujnik włączający elektromagnes i zamykający otwór wejściowy. Takie pułapki jak powyżej musimy oczywiście często sprawdzać, by zwierzę nie przebywało tam długo.

Niektórzy bardzo nie lubią kretów. Mi one nigdy nie przeszkadzały, a ziemię z kretowin wykorzystywałem nie raz do roślin w doniczkach. Gdy jeden raz buszował w ogródku przegrzebując się prosto pod rosnącym krzakiem pomidora, to ten rósł sobie dalej i nie miał wcale mniej pomidorów niż inne krzaki. Nawet jeśli parę roślin by nie wyrosło to kret ma również prawo do swojego życia. Zresztą są pożyteczne. Myślę, że niechęć ludzi do kretów leży po stronie ich psychiki, a nie po stronie szkód które niby to miałyby wyrządzać, bo jakże to na ich teren, na ich własność śmie wchodzić taki kret, który śmie budować swoje kopce mając tych ludzi gdzieś :). Jeśli ktoś nie lubi kretowin to może je po prostu rozgrzebywać choćby grabkami ogrodniczymi lub jeśli koniecznie chce i zakłada nowy trawnik może założyć specjalne siatki ogrodnicze pod rozkładaną darń z trawą. Tzw. dźwiękowe odstraszacze często się w ogóle nie sprawdzają.

Również na zewnątrz starajmy się nie rozdeptywać świadomie owadów. Jeśli idziemy lasem, a mrówki zrobiły sobie ścieżkę w poprzek drogi to wystarczy zrobić większy lub mniejszy krok. Jeśli jedziemy rowerem, a po deszczu wychodzi pełno dżdżownic na asfalt to można ja jakoś spróbować ominąć jadąc tam gdzie ich mniej.
Gdy jedziemy samochodem widząc jak w nocy latem w czasie deszczu na asfalt wychodzą żaby możemy jechać wolniej, skręcić nieco w którąś ze stron, by je ominąć obok lub pośrodku między kołami. W nocy jadąc między lasami jedźmy wolniej, szczególnie widząc w świetle reflektorów gdzieś błyski oczu różnych zwierząt. Zające wychodząc w nocy zapuszczają się bliżej siedzib ludzkich, łąk. Jeśli gdzieś je widać w pobliżu to należy zwolnić, bo zwierzęta często oślepione reflektorami nie uciekają dalej, ale wpadają wprost pod samochód.

To było jedynie kilka pomysłów, sposobów na życie w zgodzie z stworzeniami żyjącymi obok nas. Jeśli tylko chce się włożyć w to nieco swojego serca to można wynaleźć jeszcze wiele innych.


 

 http://darmowa-energia.eko.org.pl